Giant Talon – MTB, który ewoluuje
Czy rower MTB może być gravelem? To pytanie zadaje sobie wielu rowerzystów, którzy – podobnie jak ja – zaczynają od górala, a z czasem szukają kompromisu między jazdą terenową a szybkimi trasami asfaltowymi. W tym wpisie opowiem, jak mój Giant Talon ewoluował i czy MTB jako gravel ma sens.
Giant Talon jest ze mną już od dłuższego czasu. Z biegiem czasy przeszedł kilka modernizacji – częściowo dlatego, że była taka potrzeba, a częściozo z czystej ciekawości czy kaprysu. Wymiana napędu, linek i pancerzy oraz zmiana układu hamulcowego dużo mocniejszy były decyzjami praktycznymi a wręcz niezbędnymi. Jednak największą i w zasadzie najdroższą zmianą była wymiana widelca.
Poprzedni (oryginalny) amortyzator miał uszkodzoną blokadę skoku. Ponieważ był to zwykły widelec sprężynowy, zamiast naprawiać, postanowiłem zainwestować w nowy widelec z tłumieniem powietrznym i blokadą z manetką. Koszt? Mimo, że to nadal budżetowy widelec to koszt zakupu przekroczył wartość całego roweru! Czy to był kaprys? Trochę tak, ale też krok w stronę lepszych doznań z jazdy.
Opony – klucz do uniwersalności
Zaraz po zakupie wymieniłem fabryczne opony na terenowe Maxxis Ikon. Świetnie sprawdzały się w lesie – bieżnik dobrze trzymał na korzeniach, ziemi i lekkim piasku. Jednak jak zawsze powtarzam: do lasu trzeba dojechać.
Coraz częściej wybierałem ścieżki rowerowe, asfalt i drogi utwardzone. Agresywny bieżnik Maxxisów nie był komfortowy na takim podłożu. W związku z tym zainwestowałem w opony Continental Double Fighter III – opony bardziej gravelowe niż terenowe. I to był strzał w dziesiątkę.
MTB na długie dystanse – czy to ma sens?
Z nowymi oponami zacząłem pokonywać coraz większe odległości. Trasy rzędu 50–70 km stały się moim celem. Co sięcej, średnie prędkości przelotowe 26–28 km/h nie stanowiły problemu. Co więcej, byłem w stanie dotrzymać tempa porządnym gravelom. Tzw. „coffee ride” to głównie obierany przeze mnie typ moich planowanych tras i wycieczek.
Teraz celuję w moją pierwszą „stówkę”, a gdzieś na horyzoncie widzę trasy ultra i wyścigi gravelowe. Mazowiecki Gravel, Robinsonada Mazowiecka czy Brejdak – może w końcu się uda wystartować. Mimo wszystko, nawet przy tych osiągnięciach MTB to nie gravel.
Gravel vs MTB – różnice, kompromisy i marzenia
Pozycja na rowerze MTB nie pozwala rozwinąć skrzydeł na dłuższych trasach. Próbowałem różnych rozwiązań, by stworzyć więcej punktów podparcia dla rąk. Niestety, bez kierownicy typu baranek i odpowiedniej geometrii, komfort i aerodynamika pozostają ograniczone.
Dlaczego to wszystko? Aby jeździć szybciej, dalej i dłużej. Jak dla mnie gravel to kompromis między szosą a terenem. MTB jest bezkompromisowy w lesie, szosa – na asfalcie. Dlatego właśnie gravel daje możliwość szybszej jazdy po szosie z opcją wjazdu w lekki teren.
Czy rower MTB może być gravelem?
Marzy mi się zakup gravela. MTB zostanie ze mną na cięższy teren, korzenie i singiel tracki. Amortyzator sprzyja takim warunkom. Czy rower MTB może być gravelem? Nie zrobię z MTB gravela – to nie ma sensu. Gravel to gravel. To właśnie ten kompromis. I chcę go trochę posmakować.
0 komentarzy