Cześć
Na imię mam Leszek i postanowiłem uwiecznić swoje przemyślenia rowerowe na blogu. W dzieciństwie bardzo dużo czasu spędzałem na rowerze kręcąc kilometry. Teraz postanowiłem do tego powrócić.

Moja przygoda z rowerami zaczęła się od starych składaków i rowerów pożyczonych od kumpli z osiedla. Swoje doświadczenie wzbogaciłem kilkoma wizytami w szpitalu z takimi tematami jak rozbite oko czy złamana z przemieszczeniem ręka. Później zaczęła się jazda na bardziej poważnym sprzęcie jakim był rower górski – tak typowy góral z lat 90tych. Rower przystosowany do jazdy z systemem antykradzieżowym czyli pomalowane i powyginane „chwyty i rogi” kierownicy. Było to spowodowane wypadkiem przez poprzedniego właściciela. Całość dopełniła oraz „ubogaciła” farba olejna na siodełku. System działał – nikt go nie chciał ukraść.

Jako mieszczuch, wybór roweru górskiego do jazdy po mieście był chyba czymś normalnym w tamtych czasach. Stety albo niestety zostało mi tak do dziś. Obecnie jestem w posiadaniu dwóch górali: Giant Talon chyba z 2014 oraz Kellys Salamander być może z rocznika 2005. Więcej o rowerach w dziale „moje rowery”. Z wiekiem a właściwie z momentem ukończenia studiów i pierwszych przejażdżkach motocyklami rower poszedł w odstawkę. Po co pedałować skoro można odkręcić manetkę i jechać… po prostu szybko. Mega frajda i poczucie wolności.

Swoje życie zawodowe związałem z IT. Praca przy komputerze i siedzący tryb życia pomaga mi przybierać na wadze przez co posiadłem kondycję… jeża. Lubię dłubać przy rowerze. Mam jakąś manię, aby wszystko działało i funkcjonowało idealnie. Oczywiście idealnie według moich własnych standardów. Zdarza się czasem, że naprawiam rowery sąsiadów. Mimo braku dużej ilości wolnego czasu staram się wyrwać się z domu na mały wypad rowerowy. Siłę i kondycję miałem jakieś 40 kg temu, ale się nie poddaję.

Do zobaczenia na drodze!