O mnie

Cześć

Na imię mam Leszek i postanowiłem uwiecznić swoje przemyślenia rowerowe na blogu rowerowym Pompujrower. W dzieciństwie bardzo dużo czasu spędzałem na rowerze kręcąc kilometry. Teraz postanowiłem do tego powrócić.

Jak to się zaczęło?

Moja przygoda z rowerami zaczęła się od starych składaków i rowerów pożyczonych od kumpli z osiedla. Swoje doświadczenie wzbogaciłem kilkoma wizytami w szpitalu z takimi tematami jak rozbite oko czy złamana z przemieszczeniem ręka. Później zaczęła się jazda na bardziej poważnym sprzęcie jakim był rower górski – tak typowy góral z lat 90tych. Rower przystosowany do jazdy z systemem antykradzieżowym czyli pomalowane i powyginane „chwyty i rogi” kierownicy. Było to spowodowane wypadkiem przez poprzedniego właściciela. Całość dopełniła oraz „ubogaciła” farba olejna na siodełku. System działał – nikt go nie chciał ukraść.

Rowery przez lata

Jako mieszczuch, wybór roweru górskiego do jazdy po mieście był chyba czymś normalnym w tamtych czasach. Stety albo niestety zostało mi tak do dziś. Przez lata użytkowałem między innymi:

  • Kellys Salamander
  • Giant Talon
  • a obecnie jeżdżę na Trek Checkpoint ALR 5 Gen 3

Obecnie najwięcej czasu spędzam na rowerze gravelowym Trek Checkpoint ALR 5 Gen 3. Na blogu prowadzę osobną stronę, na której dokumentuję jego wyposażenie, konfigurację oraz wszystkie najważniejsze modyfikacje.

Dlaczego wróciłem do roweru?

Z wiekiem a właściwie z momentem ukończenia studiów i pierwszych przejażdżkach motocyklami rower poszedł w odstawkę. Po co pedałować skoro można odkręcić manetkę i jechać… po prostu szybko. Mega frajda i poczucie wolności.

Swoje życie zawodowe związałem z IT. Praca przy komputerze i siedzący tryb życia pomaga mi przybierać na wadze przez co posiadłem kondycję… jeża. Lubię dłubać przy rowerze. Mam jakąś manię, aby wszystko działało i funkcjonowało idealnie. Oczywiście idealnie według moich własnych standardów. Zdarza się czasem, że naprawiam rowery sąsiadów.

Do zobaczenia na trasie

Dawna forma może już nie wróci. Siłę i kondycję miałem jakieś 40 kilogramów temu, ale nadal regularnie wsiadam na rower i staram się kręcić kolejne kilometry. Większość moich aktywności publikuję w serwisie Strava, gdzie można śledzić moje treningi, wycieczki oraz przygotowania do kolejnych wydarzeń gravelowych.

Do zobaczenia na drodze!