Napraw ciąg dalszy…
Wbrew pozorom dosyć dużo udało mi się zrobić za pierwszym podejściem do serwisu mojego Gianta. Co się działo wcześniej można poczytać we wpisie Giant Talon – Pierwsza krew #1. Jako dalszy ciąg napraw do rozwiązania został problem dźwigni hamulcowej, regulacje i jakieś drobne rzeczy, które zawsze się pojawiają i to niezależnie od przygotowań. Do rzeczy…
Hamulce
Największym problemem w obecnej sytuacji jest układ hamulcowy. Klamki od zestawu Shimano Deore M6100 nie pasują do moich manetek przerzutek. Opcje jakie mam do zastosowania to: powrót do starych Tektro, wymiana manetek na takie które pasują do klamek i do napędu (3×8), wymiana napędu (?) i na końcu wymiana dźwigni hamulcowej montowanej na zwykłą obejmę.
Wbrew pozorom rozważałem wszystkie opcje natomiast mocno wykluczałem tą pierwszą. Poszukiwania manetek nie przyniosły efektu. Obecnie produkowane napędy w przypadku grupy Deore to 1xX lub 2xX a jak znalazłem coś co pasowałoby pod 3×8 to niestety była to taka sama konstrukcja jak posiadam obecnie. Nawet nie znalazłem manetek bez wyswietlaczy. Próba wciśnięcia klamki hamulcowej razem z manetką spowodowała zablokowanie manetki (brak reakcji po naciśnięciu manetki).
Wymiana napędu na grupę Deore była bardzo kusząca ale i kosztowna. Po szybkim wstępnym doborze komponentów i przeliczeniu kasy jaką bym musiał wydać wyszło mi jakieś 1500zł. Wszystko z nadzieją, że bębenek przyjmie kasetę 9-10 rzędową i nie trafię na kolejne problemy. Fajnie by było, ale trochę za drogo zwłaszcza że wjechał już nowy łańcuch i kaseta. Bardziej by się opłacało sprzedać to wszystko zanim wziąłem się za robotę, dołożyć kilka złociszy i kupić coś lepszego.
Ostatnia opcja to wymiana klamek hamulcowych. Była to jedyna i słuszna decyzja zważywszy na wcześniejsze wymienione opcje. Zamówiłem klamki Shimano BL-MT501, która występuje jako zamiennik dla klamek z serii BL-M6000 czyli Deore. Teraz wszystko pasuje elegancko. Wymiana bardzo prosta i przyjemna. Nie było to co prawda plug and play ale z odpowiednimi narzędziami poszło gładko. Od razu dociąłem przewody hamulcowe na odpowiednią długość i odpowietrzyłem cały układ (klamki były bez oleju więc trzeba było je zalać). Przy okazji przetestowałem nowe narzędzia czyli urządzenie do przewodów hydraulicznych Toopre oraz zestaw do odpowietrzania EZmtb.
Kokpit
Hamulce gotowe i odpowietrzone czyli jest już nieźle. Docinając przewody hamulcowe na długość (no mogłem zrobić to lepiej) była możliwość odpowiedniego ułożenia wszystkich przewodów. Linki przerzutek zostały pospinane razem z przewodami hamulcowymi i kokpit wygląda zdecydowanie lepiej. Ponieważ w dalszym ciągu drętwieją mi nadgarstki już po 10 minutach jazdy postanowiłem znowu wymienić gripy. Zamówiłem tym razem chwyty zintegrowane z rogami. Oczywiście wybór padł na akcesoria firmy Ergon a konkretnie model ERGON GS3. Zastanawiałem się mocno czym różnią się modele GS3 od GP3 i nawet napisałem do producenta w tej sprawie. Uwaga – otrzymałem odpowiedź.
The GP3 is aimed at touring cyclists. The GS3 and GA2 Fat series grips have been developed for sporty riders. The wings of the GP and GS series increase the contact surface of the hand and relieve the ulnar nerve. In addition, the hand is supported and the wrist is brought into the optimum ergonomic position.
Tak, w pytaniu o różnice między chwytami napisałem również, że posiadam obecnie GA2 FAT i mimo tego nadal nie czuję poprawy (wersja FAT miała być grubsza i wygodniejsza). W luźnym tłumaczeniu – GP jest dla turysty a GS do sportu. Czemu chwyty z rogami? Ponieważ rogi to dodatkowe punkty podparcia dla dłoni (chyba rozumiem już ideę kierownicy z barankiem w gravelach i szosie mimo, że nigdy nie próbowałem). Na sucho są bardzo wygodne i wyglądają przyzwoicie. Zobaczymy jak to będzie podczas jazdy.
Ready, set…. ride!
Rower umyty, koła napompowane, łańcuch czysty i nasmarowany, hamulce gotowe (prawie – trzeba je mimo wszystko dotrzeć), lampki naładowane… wydaje się, że już wszystko jest gotowe. Montaż ostatnich gadżetów takich jak lampki (naładowane!), błotnik na tylne koło (do przedniego mam uraz więc jeszcze go nie montuje), torba pod siodło i można śmigać. Czy to koniec dłubania? Znając siebie – oczywiście że nie!
W głowie nadal kłębią się myśli pokroju wymiany widelca na amortyzator powietrzny, wymiana siodełka co by wygodniej się jeździło i najważniejsze wyeliminowanie drętwienia dłoni więc pewnie regulacja siodła czy być może wymiana mostka. Obym w tym roku znalazł przestrzeń do brykania po lesie czy dłuższych wycieczek. Jak by ktoś miał chęć mnie gdzieś wyciągnąć to ja bardzo chętnie 🙂 Dajcie znać i do zobaczenia na drodze!
0 komentarzy