Aby w pupkę było wygodnie 🙂

Nie ma nic gorszego jak drętwienie i ból „4 liter” podczas dłuższej jazdy. Nadal borykam się z problemem drętwiejących dłoni natomiast ale tym razem postanowiłem poprawić komfort podróżowania na siodełku. W planach mam zrobienie swojej pierwszej setki i w dodatku w trybie „wyścigowym” na Robinsonadzie Mazowieckiej. Co prawda jak już piszę ten tekst to wycofałem się z tej imprezy ze względu na wyjazd wakacyjny ale nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. W przyszłym roku też mam nadzieje zawody się odbędą. Jeśli nie to zawsze można po prostu się gdzieś dalej przejechać już bez rywalizacji.

Poszukiwanie odpowiedniego siodełka to nie taka prosta sprawa. Szukając informacji na ten temat dowiedziałem się że warto zrobić pomiar swojego tyłka a właściwie kości kulszowych. Jak to się robi? Siada się na odpowiedniej macie (wypoziomowanej) i pod wpływem naszego ciężaru kości kulszowe odbijają się na tej macie. Mierzy się odległość dwóch punktów (tych najmocniej odbitych) i z tymi informacjami można już jest do sklepu. W gruncie rzeczy dobre sklepy mają taką usługę od ręki i za darmo (w końcu to uczciwa cena). Tu z czystym sumieniem polecam sklep Trek Warszawa – Sprint Rowery. Od ręki zrobiłem przymiar i od razu dokonałem zakupu. Pełna profeska. Jako alternatywa do specjalistycznych pomiarów można użyć styropianu do kwiatów (jest plastyczny i punkty kości tez się odznaczą).

Bontrager Verse Elite

Mój wybór siodełka padł na firmę Bontrager a konkretnie model siodełko Bontrager Verse Elite. Bardzo przyjemny w dotyku materiał, który nie pozwoli ślizgać się na siodełku. Wycięcie „anatomiczne” czyli tzw. dziura w siodełku która nie tylko ułatwia przykręcenie siodełka do sztycy ale też pozwala męskiej części rowerzystów jeździć bez ucisku w wiadomo jakich okolicach. Fajnym elementem tego siodełka jest również dołączony uchwyt na lampkę od tego samego producenta. Nazywa się to „Blendr” i z tego co wyczytałem, według Bontragera/Treka jest to standard montażu akcesoriów. Pomysł i wykonanie uważam za bardzo fajne. Jeśli komuś nie pasuje to zawsze można to zdjąć. Ja dodatkowo zakupiłem również pasujące oświetlenie. Chodzi o Bontrager/Trek Flare RT. Czemu producent jest po ukośniku? W uproszczeniu – Trek wykupił Bontragera i nowe produkty sprzedaje już pod swoją marką. W sumie Trek Flare RT jest to również najlepsza lampka jaką miałem ale o tym innym razem.

Wymiana siodełka była bezproblemowa. Moja sztyca jest regulowana jedną śrubą ale w miarę udało mi się dobrze ustawić siodełko. Z resztą wożę ze sobą na wszelki wypadek multitoola więc jeśli zajdzie potrzeba to dokonam poprawek podczas jazdy.

Jak się jeździ? zapytacie

Jak się jeździ? Bardzo wygodnie. Tyłek się nie ślizga na siodle, siedzi się wygodnie. Nic nie uciska (a zdarzało mi się już odczuć dyskomfort) i nie uwiera. Oryginalne siodełko Gianta w porównaniu do Bontragera było śliskie – tu jest pełna przyczepność i wygoda. Czy to najlepsze siodełko? Nie wiem jeszcze. Na pewno jest wygodne. Wycieczka 1,5h już za mną i zero otarć, bólu czy drętwienia. Zobaczymy jak się spisze przy długich trasach ale te jeszcze przede mną. Polecam każdemu zrobić sobie pomiar przed zakupem siodła i dostosować je pod siebie.

Dobrego dnia życzę i do zobaczenia na trasie!


1 komentarz

Lampka rowerowa Trek Flare RT - Pompujrower · 6 czerwca, 2025 o 12:56

[…] już lampkę Eyen Augon 100, Cateye w dziecięcych rowerach. Teraz, przy okazji zakupu siodełka Bontrager Verse Elite pojawiła się okoliczność aby rozważyć zakup kolejnej lampki. Mam tu na myśli lampkę […]

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *