Pogoda ostatnio nie rozpieszczała. Kiedy leje się z nieba, wolę spędzać czas w domu, bawiąc się z dziećmi. Ewentualnie taki moment to dobra okazja, aby zająć się rowerem. Ostatnia niedziela była całkiem przyjemna. Choć do południa było mgliście, kiedy wreszcie wyszło słońce, nie mogłem się powstrzymać i ruszyłem w drogę.
Zaplanowanie trasy
Trasę zaplanowałem już jakiś czas temu. Zainspirowany zdjęciami z wypadu rowerowego, które zobaczyłem na Facebooku, zacząłem planować swoją własną wycieczkę. Aby urozmaicić trasę, zamierzałem przejechać przez różne warunki drogowe, w tym ulice, ścieżki rowerowe, parki i tereny dzikie. Postanowiłem jechać wzdłuż rzeki Utraty. Szczegółowy zarys trasy stworzyłem w aplikacji „mapy.cz„, jednak telefon miałem schowany w kieszeni, więc stwierdziłem, że po prostu pojadę „tam” i później jakoś wrócę do domu. Nawiasem mówiąc, niedługo zamierzam zamontować uchwyt od firmy Eyen na kierownicy, żeby telefon był bardziej dostępny (ale o tym później bo paczka na dniach ma do mnie dotrzeć).
Kluczowe punkty
Biorąc pod uwagę moją pasję do jazdy w terenie, moja trasa miała uwzględniać takie nawierzchnie. Skierowałem się w stronę Parku Potulickich, aby następnie podążać wzdłuż rzeki Utraty. Na wysokości szpitala w Tworkach musiałem zawrócić, ponieważ rzeka rozwidlała się w pewnym momencie i nie było możliwości kontynuacji jazdy. Pojechałem wzdłuż torów WKD przez Tworki i skierowałem się w stronę Malich. To naprawdę spokojna okolica i przyjemne miejsce na spacery oraz wycieczki rowerowe. Podziwiając malownicze stawy Pęcickie, objechałem Pęcice i skierowałem się asfaltowymi drogami w stronę Pruszkowa/Komorowa, a następnie wróciłem do Pruszkowa. Ponieważ pogoda nadal sprzyjała i nie lubię wracać tą samą trasą, skierowałem się w stronę Piastowa. Przejeżdżając przez wiadukt nad torami PKP, skręciłem na zachód i przez Gąsin skierowałem się w stronę domu. W ten sposób krótka przejażdżka zamieniła się w wypad trwający 1,5 godziny, podczas którego pokonałem 26 km. Była to naprawdę udana trasa.
Podsumowanie
Niestety, nadal jestem dość samolubny, jeśli chodzi o dokumentowanie moich podróży. Wszystkie widoki i odwiedzone miejsca są w mojej głowie i zarezerwowane tylko dla mnie. Jednak niedługo może się to zmienić i zacznę dzielić się miejscami, które odwiedzam. Na razie mogę się podzielić jedynie śladem mojej trasy.
Link do Komoot „Krótki wypad na rower – Pęcice i okolice„
0 komentarzy